ZAMIAST WSTĘPU - cd.

Lądując w Astanie, nie miałem pojęcia, że właśnie tam, za kilka dni, zainaugurowane zostanie EXPO 2017. Przez trzy tygodnie podróży, w miastach, miasteczkach, wsiach i osiedlach musiałem odpowiadać na pytanie czy widziałem i jak mi się podobała ekspozycja. Widząc rozczarowanie na twarzach rozmówców, kiedy informowałem, iż nie tylko nie widziałem ale w ogóle się na nią nie wybieram, czułem się winny uchybienia, nietaktu wobec Kazachów. Najwyraźniej to, nie ukrywajmy, ogromne przedsięwzięcie, spełniało jakieś narodowe ambicje.

W ramach spóźnionego zadośćuczynienia muszę podkreślić, że obecna stolica Kazachstanu (do 1997 roku była nią Ałma-Ata, nazywana obecnie Ałmatami), to festiwal popisów najlepszych architektów z całego świata. Sąsiadujące ze sobą cudeńka architektury, każde z osobna mogłyby zachwycić oryginalnością rozwiązań, kolorystyką, monumentalizmem, czy wyrafinowaniem. Skąd ten tryb warunkowy? Ponieważ patrząc na to wszystko razem ma się wrażenie (a przynajmniej ja takie odniosłem), że nie tylko zabrakło urbanisty, który powściągnąłby rozbuchane ambicje włodarzy, ale wręcz przeciwnie, wszyscy mający coś do powiedzenia rywalizowali w udziwnianiu. Astana, jak na bardzo młode miasto przystało, jest rozgrzanym tyglem różnorodności. Rozbudowuje się w takim tempie, że zaczęto numerować ulice, jak niegdyś w Nowym Jorku. Nikt, nie wyłączając taksówkarzy, nie ma pojęcia jak trafić pod wskazany adres. Co więcej, tablice informacyjne należą do rzadkości a budynki, na nowych osiedlach, nie mają numerów. Miasto jest tak nowe, że nawet jego „zabytki” mają zaledwie kilkanaście lat. Reprezentacyjny meczet Chazriet Sultan, choć z powodzeniem może uchodzić za niezwykle starannie odrestaurowany „staroć”, powstał zaledwie kilka lat temu. Podobnie jak Sobór Zaśnięcia Matki Boskiej. W tym przypadku, pomimo zachowania kanonów architektonicznych, trudniej o pomyłkę w datowaniu. Stare miasto, przez które przejechaliśmy udając się na dworzec kolejowy, liczy sobie zaledwie kilkadziesiąt lat. Podobno, pomiędzy wytworami architektury radzieckiej, można znaleźć kilka budynków z początków dwudziestego wieku ale nam nie dane było ich zobaczyć. Ale „ab ovo”, jak mawiali starożytni Rzymianie. (Jajko czy jabłko, „все равно”- jak mawiali „starożytni ludzie radzieccy”