Na
koniec wypadało by podsumować. Tylko jak? Ogólnie, wszystko
czy szczegółowo? Może odwołać się do statystyk? Lecz czy
to jest takie ważne, że łącznie przebyliśmy kilkanaście tysięcy
kilometrów? W czasie podróży doświadczyliśmy śniegu
w Tienszan i pustynnego skwaru. Mokliśmy w deszczu, pośród
wezbranych, górskich rzek i wydzielaliśmy sobie wodę, którą
z trudem przefiltrowywaliśmy z kałuż. Wielokrotnie doznaliśmy
bezinteresownej gościnności oraz nielicznych prób
wykorzystania naszej niewiedzy, słabej znajomości języka a może
po prostu naiwności. Wszystko to opisałem powyżej, więc nie ma
sensu robić z tego streszczenia. Niech zatem za podsumowanie posłuży
zdanie, które użyłem jako motto w swojej książce:
„Dobra
pamięć, to stanowczo za mało,
ażeby
mieć piękne wspomnienia.”
Dzięki
tej podróży, moje wspomnienia będą bogatsze i piękniejsze,
czego wszystkim serdecznie życzę.
![]() |
| DZIĘKI FIRMIE BIELTOM, WŁAŚNIE UKAZAŁO SIĘ KSIĄŻKOWE WYDANIE "NOTATEK Z DROGI". ZE WZGLĘDU NA NISKI NAKŁAD, KSIĄŻKA DOSTĘPNA JEST JEDYNIE NA ZAMÓWIENIE. |
PRZEPROSINY
I WYJAŚNIENIA
Tym
wszystkim, którzy jakoś przebrnęli przez mój tekst, a
w czasach szkolnych bardziej ode mnie przykładali się do nauki
języka rosyjskiego należą się wyjaśnienia.
Mam
pełną świadomość niedoskonałości (delikatnie rzecz ujmując)
mojej transkrypcji dialogów. Wszystkie popełnione w nich
błędy są sumą mojej słabej znajomości języka Płatonowa,
kiepskiej pamięci i ...niedostatków elektronicznych tłumaczy.
Pomijając Swietę*, która będąc Rosjanką i nauczycielką
literatury zapewne mówi perfekcyjnie po rosyjsku, wszyscy
pozostali rozmówcy używają języka „naznaczonego”
lokalnymi czy środowiskowymi naleciałościami a nasze rozmowy były
rejestrowane jedynie w zawodnej przecież pamięci. Odtwarzając je i
zapisując, starałem się zachować sens i klimat wypowiedzi a nie
szyk wyrazów. Oczywiście, tam gdzie było to możliwe, cytaty
są dosłowne. Gdzie indziej rekonstruowane.
Niemniej
jednak przepraszam za nonszalancję w posługiwaniu się językiem,
na którego ostatniej lekcji byłem prawie czterdzieści lat
temu a i wówczas nie przykładałem się zanadto.
„Mea
culpa, mea maxima culpa”**
*
Postać poznana w Dżalalabadzie.
**
Łaciny też nie znam, niestety.

